Tygodnik Polski nr. 36

(Sydney, Melburne, Adelaide, Canberra, Brisbane, Perth, Hobart)

ORDER ŚWIĘTEGO STANISŁAWA

Warszawa, 6 września 2008 roku. Mimo popołudniowej pory, słoneczny, upalny dzień. Idę odnowionym Krakowskim Przedmieściem w kierunku Starego Miasta. Zostałam zaproszona do Archikatedry Św.Jana na uroczystość  inwestytury, bo tak nazywa się uroczystość przyrzeczenia i pasowania kandydatów na Damy i Kawalerów Orderu Świętego Stanisława. Kiedy zbliżam się do Świętojańskiej, coraz częściej widzę w tłumie panie i panów w długich - czerwonych, albo bordowych – płaszczach, ozdobionych złotymi Krzyżami Maltańskimi. Idą w tę samą stronę co ja.

Order ustanowił w 1765 roku ostatni polski król, Stanisław August Poniatowski, a reaktywował w 1979 roku Juliusz Nowina Sokolnicki. Od 1990 roku Order jest odznaczeniem światowym, nadawanym „przedstawicielom wszystkich ras, wyznań i religii”.  

„Dawny Order stał się prywatnym odznaczeniem międzynarodowym”, czytam w Wikipedii. A w książce Ryszarda Komorowskiego „Kawalerowie i Damy Orderu Świętego Stanisława”, znajduję komentarz do tych słów: „Fundusze Orderu służą działalności charytatywnej, wspierają osoby poszkodowane przez los, szpitale, domy dziecka, domy pomocy społecznej”.

Archikatedra pełna. Mszę Świętą sprawuje ks.gen. Stanisław Rospondek, także Kawaler Orderu. Przy ołtarzu asysta żołnierzy, chór śpiewa  Hymn Narodowy, po nim pieśń  „Gaude Mater Polonia”, napisaną z okazji kanonizacji Biskupa Stanisława. Uroczysta i bardzo patriotyczna Msza Święta. Po niej inwestytura.

Następnego dnia rozmawiałam z organizatorem inwestytury, Przeorem Przeoratu Mazowieckiego, płk.Andrzejem Szkodą. Pytałam, kto przyjechał na warszawską uroczystość, o historię Orderu, liczbę Dam i Kawalerów, strukturę,  obyczaje, procedury. I, oczywiście – o Australię.

           -  To już 125 inwestytura światowa, a druga  warszawska. W 30 krajach mieszka około 3,5 tysiąca Dam i Kawalerów. Na warszawską inwestyturę przyjechał  z Londynu Wielki Mistrz,  Juliusz Nowina Sokolnicki. Byli goście ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Nowej Zelandii, Australii, Węgier, Belgii, Ukrainy, Niemiec. Sto osób, w tym wszyscy inwestowani, czyli kandydaci na Damy i Kawalerów  – dwadzieścia osób. Ale jest też taka procedura, że jeśli ktoś nie może przyjechać, jest inwestowany w swoim kraju. Jeśli Wielki Mistrz nie może przyjechać, zastępuje go  Przeor danego kontynentu. W każdym kraju członkowskim przynajmniej raz w roku coś się dzieje. Byliśmy mile zaskoczeni przyjazdem gości z antypodów, państwa Russell. W Australii  i Nowej Zelandii jest około 70 członków Orderu. Przynajmniej raz w roku odbywa się inwestytura w Nowej Zelandii, z udziałem Australijczyków. Z Australii pochodzi pan Kusza Zubrzycki, nasz główny, światowy kronikarz. Dziennikarka australijskiego radia polonijnego zorganizowała kiedyś piknik charytatywny i zebrała 2 tysiące dolarów dla dzieci z Siedlec, za co pojechały na kolonie.

Jaka jest struktura Orderu?

  - Struktura jest typowo wojskowa, piramidalna. Jest Wielki Mistrz, któremu podlegają Przeorowie kontynentalni. Potem są Przeoraty krajowe i regionalne.  I są jeszcze Komandorie. My mamy Komandorie w Niemczech i na Węgrzech, one podlegają Przeoratowi Polskiemu.

Czy Damy i Kawalerowie – jak kiedyś - muszą mieć szlacheckie pochodzenie?

W czasach króla Stasia, żeby zostać Kawalerem Orderu trzeba było udowodnić szlacheckie pochodzenie cztery pokolenia wstecz. Czasy się zmieniły i Wielki Mistrz odstąpił od tej zasady. Po prostu trzeba chcieć działać charytatywnie.

 A jednak kiedy Wielki Mistrz  mianował podczas warszawskiej inwestytury swoim następcą Waldemara Wilka, nadał mu swój herb Nowina. Było to ważne wydarzenie dla członków Orderu.

Waldemar Wilk ma  udokumentowane szlacheckie pochodzenie. To był raczej symboliczny gest jego usynowienia.

W jaki sposób zbierane są fundusze na działalność charytatywną?

Podstawą są składki członkowskie, a poza tym – szukamy sponsorów, szukamy ludzi, którzy mogą wspierać nasze działania. Organizujemy  zbiórki pieniędzy i różnego rodzaju loterie. My, Przeorat Mazowiecki,  zajmujemy się przede wszystkim świetlicą Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Siedlcach, także Sanktuarium Matki Boskiej w Kałkowie-Godowie, gdzie jest ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych, dom starców i dom samotnej matki. Zgodnie ze statutem Orderu, który określił jeszcze  król, najważniejszym miejscem, jakim się zajmujemy, jest Szpital Dzieciątka Jezus w Warszawie. Przeorat Polski przekazał też na renowację ołtarza kościoła na Skałce około 100 tysięcy złotych.

Jest pan także redaktorem naczelnym Internetowego Radia Polonii Świata. Ta informacja może się przydać Polakom w Australii. Skąd się wziął ten pomysł?   

Spotkałem kiedyś Piotra Ługowskiego, który mieszka na Łotwie. Zaczęliśmy korespondować i to Piotr wpadł na pomysł uruchomienia radia internetowego. Ale, że on zajmuje się interesami, ja zająłem się radiem,  i tak już od 5 lat  „ciągnę” stronę www.varsoviana.net To nie jest takie typowe radio. Można tam przede wszystkim znaleźć dwa i pół tysiąca piosenek – powiedzmy – w klimatach dla sześćdziesięciolatków. Ale także dostaję ze świata różnego rodzaju informacje, które tam zamieszczam.

Powróćmy jeszcze na zakończenie do idei Orderu Św.Stanisława, którą król określił słowami: „Nagradzając Zachęca”. Jak tę myśl można  współcześnie  zinterpretować?

Nagradzamy Orderem tych, którzy niosą pomoc potrzebującym, zachęcamy społeczeństwo do niesienia pomocy.

                                                               Marzanna de Latour

[powrót]